piątek, 21 kwietnia 2017

Niedawno spotkałam swojego dobrego znajomego, który zauważył, że przestałam udzielać się w Internecie :) Rzeczywiście, zdecydowanie odpuściłam. Ostatni wpis umieściłam w lutym. W pewnym momencie poczułam znużenie i znudzenie, i stwierdziłam, że szkoda mi czasu. Nie da się ukryć, że Facebook jest złodziejem czasu, więc kiedy nie znajduję tam interesujących mnie treści, odpuszczam.
To nie jest tak, że całkowicie nie wiem, co się tam dzieje. Obserwuję w wolnej chwili za pomocą aplikacji w telefonie. I co zaobserwowałam? Pewnie wielu czytelnikom się to nie spodoba. Ale trudno, to jest mój blog i zawieram w nim wszystkie moje przemyślenia :) Któregoś pięknego poranka, przy porannej kawce "odpaliłam" aplikację i... 36 powiadomień :) Myślę: o, super, coś się dzieje. Kiedy weszłam w powiadomienia okazało się, że jedna znajoma spamuje wątpliwej jakości cytatami Paulo Coelho czy też innymi mądrościami dotyczącymi zdrowia, szczęścia i miłości. Minęło trochę czasu zanim przebrnęłam przez te wszystkie mądrości. Potem zaczęły się wiadomości typu: pani A wrzuciła ziemniaczka do garnka... pani A pomieszała, pani A spróbowała itd. Z jednej strony informacja znacznie przyjemniejsza niż poranne politykowanie, ale ...
Sama od czasu do czasu czuję potrzebę pochwalenia się kwiatkiem, kotkiem, psami, ale staram się nie nadużywać wytrzymałości znajomych. Ale jak widać działa to tylko w jedną stronę. Dlatego postanowiłam odpocząć. I tak minęły mi dwa miesiące. Z korzyścią dla mnie. Bo zamiast oglądać efekty działań kulinarnych znajomych wolę przeczytać dobrą książkę, zamiast pływania w bagnie politycznych poglądów, wolę nauczyć się paru niemieckich słów i zwrotów, zamiast oglądania powielanych nieustannie zdjęć, wolę odwiedzić koleżankę i napić się z nią kawy. Bo okazuje się, że mam całkiem ciekawe życie poza Internetem, czego zdecydowanie życzę wszystkim czytelnikom :)
Niedługo powrócę do wspomnień, tylko czekam na natchnienie ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz