Nim człowiek się obejrzał, już minęła połowa wakacji. Ciągle jestem w niedoczasie :) Choć nie mam pojęcia dlaczego, za czym śpieszę? za czym gonię? W każdym bądź razie nie nudzę się. Inaczej niż w wakacje tuż przed macierzyństwem. Bo te były wyjątkowo nudne. Biorąc pod uwagę mój stan i panujące w owym czasie obyczaje, nie mogłam sobie na nic pozwolić. Na basen nie można bo: po pierwsze nie wypada paradować z brzuchem na wierzchu, po drugie to na pewno zaszkodzi dziecku. Pozostały mi jedynie nudne spacery... Nie licząc atrakcji dostarczanych mi przez babcię i jej detektywistyczne ciągoty, każdy dzień był do siebie podobny. Kiedy teraz próbuję coś napisać, dochodzę do wniosku, że nie mam o czym :(
Czasami wychodziłam na spacer z moją siostrą w wózku. Ewelina skończyła dwa lata, ale była bardzo drobniutka i wyglądała na zaledwie rok. Młoda kobieta w ciąży pchająca wózek z małym dzieckiem wzbudzała zainteresowanie. Niejednokrotnie słyszałam za plecami biadolenia starszych ludzi: taka młoda i już z drugim w ciąży, patrz pani! Panie patrzyły i załamywały ręce, co najmniej tak, jakby miały mnie wspomagać w wychowywaniu dzieci :)
Przypomniałam sobie o jednej rzeczy. Latem 1986 roku TVP wprowadziło nową ramówkę. Właśnie wtedy pojawił się "Teleexpress" i w paśmie popołudniowym "Studio lato". Kto pamięta skautów piwnych?
Tak więc lato upływało powoli, nudnawo i bez specjalnych emocji.
A jutro... jutro zaczyna się sierpień! Miesiąc spadających gwiazd...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz