środa, 3 stycznia 2018

3 stycznia 2018 roku. Od czego zacząć, od planów i postanowień na ten rok czy może od podsumowania starego?
2017 był rokiem pełnym wyzwań, którym w większości sprostałam. Rozpoczął się zupełnie tak samo, czyli od braku pracy :) Ale jakoś nam się udawało. Postanowiłam podszkolić się w niemieckim i... rozpoczęłam kurs. Potem, głodna wiedzy podjęłam studia na WSB i nawet nieźle mi idzie. Mam na swoim koncie również parę sukcesów: zmotywowałam parę osób do biegania i wzięcia udziału w Ząbkowickiej Dyszce, parę osób namówiłam i zmotywowałam do podjęcia nauki, parę do działalności dobroczynnej... Tak, to był dobry rok. Mój mąż pokonał strach przed dentystą i wyleczył wszystkie zęby. Jestem z niego ogromnie dumna. I z tego, że pobiegł 10 km też. Moja starsza córka podjęła wyzwanie i razem ze swoim partnerem planują założenie rodziny, Mam nadzieję, że im się uda, bo może to górnolotne stwierdzenie, ale myślę, że oni się kochają. Młodsza córka rozpoczęła intensywne treningi. Czasami jestem zła, że ciągle nie ma jej w domu, ale jestem dumna z jej konsekwencji. Moja siostra bohatersko przeszła przez chorobę, a mój brat ogólnie dobrze sobie radzi i też jestem z niego dumna. ZGK wyremontowało mi podłogę i pomimo tego, że remont stał się stałym elementem mojego domu to jestem z tej podłogi bardzo zadowolona :)
A co będzie w nowym roku? Parę rzeczy chciałabym zmienić...
Niedługo skończę 49 lat i pomyślałam, że jestem już za stara na prace sezonowe i wolontariat. Muszę w końcu pomyśleć o sobie. Trochę egoizmu na pewno mi się przyda. Tak, takie właśnie stawiam sobie wyzwanie. Znaleźć stałą pracę! Swoją dotychczasową uwielbiam, ale nie daje mi ona poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji. A to, co powoduje u mnie frustrację, to właśnie brak pracy. Pozostawanie na utrzymaniu bliskich. Co jeszcze mogę postanowić? Może uda mi się trochę więcej biegać? I chciałabym spędzać więcej czasu na górskich wędrówkach. Mam nadzieję, że w 2018 roku uda mi się trochę powędrować. Chociażby tylko po moich ukochanych Sudetach. Choć moim wielkim marzeniem są Bieszczady...
Tak... nie ma co stawiać sobie zbyt wygórowanych wyzwań. W zasadzie wystarczy postarać się być dobrym człowiekiem i żyć w zgodzie z samym sobą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz