sobota, 13 stycznia 2018

Nie mogę spać... Ale to chyba naturalne. Sobota 13 stycznia... Ostatnio miałam wiele zajęć, więc postanowiłam spędzić sobotę leniwie. Rozpoczęłam od leniwej, porannej kawy, a potem zadzwonił telefon... Moja mama wybrała sobie właśnie ten dzień, aby wybrać się w podróż... do krainy życia wiecznego, do lepszego świata prawdopodobnie bez trosk, bólu, cierpienia... Tak szybko i bez żadnego uprzedzenia. Śmierć jest zjawiskiem naturalnym, rodzimy się, żyjemy, umieramy... Ja to wszystko wiem, ale... sama nie wiem co czuję, żal? smutek? wściekłość? Wszystko po trochu. Zaledwie tydzień temu posprzeczałyśmy się z błahego powodu. Totalna niezgodność charakterów. Ale miałyśmy jeszcze plany...Komunia wnuka, ślub wnuczki... czy chociażby przedszkolny występ prawnuczki na Dzień Babci... I co? 67 lat to stanowczo za szybko...
Kto znał moją mamę wie, że nie była aniołem. Miała swoje wady. Ale kto ich nie ma? W głębi serca była dobrym człowiekiem. Może nie z wszystkim sobie radziła, miała słabości, ale bardzo kochała swoje wnuki. I nagle... straciła chęć do życia? Zlekceważyła objawy? Umarła tak jak chciała, szybko, żeby nie być dla nikogo ciężarem. Zawsze powtarzała, że nie wyobraża sobie leżenia w łóżku, długiego chorowania i wymagania opieki. Widać została wysłuchana... A my? Musimy sobie poradzić z tą stratą i żyć dalej. 
Ksiądz Tischner słusznie napisał, żebyśmy śpieszyli kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą. Za szybko... Stanowczo za szybko. Tyle jeszcze zostało niewypowiedzianych słów, nie wykonanych gestów... Irytowałam się gdy kazała mi się meldować w trakcie podróży czy szczęśliwie dojechałam, każdy telefon czy spotkanie kończyła słowami: kocham cię, kocham was...Robiła kanapki nawet w najkrótszą podróż, a teraz... Dopiero teraz odczujemy, jak nam tego będzie brakowało.
Żegnaj Mamusiu... znajdziesz tam pewnie sporo swoich koleżanek. Może nawet zorganizujecie sobie jakąś powitalną imprezkę? A my kiedyś do ciebie dołączymy... I przepraszam, że płaczę, ale w tej chwili tego potrzebuję...
Ileż było zabawy w Wigilię, kiedy robiłaś nam świąteczne zdjęcia. Nawet mi przez myśl nie przeszło, że to zrobione przez Sylwię będzie naszym ostatnim wspólnym zdjęciem. Nie tak miał się zacząć ten Nowy Rok, nie tak...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz