środa, 5 września 2018

Wrzesień... W tym roku przyniesie mi wiele nowych przeżyć. Moja wnuczka poszła do pierwszej klasy, rozpoczęła nowy etap w swoim życiu. Ten, w którym zbiera się doświadczenia i wspomnienia, nawiązuje przyjaźnie najważniejsze w życiu. Za parę dni powitam na świecie mojego wnuczka <3 Mariuszka. Maleństwo, które pewnie również urośnie w mgnieniu oka. Więc muszę być gotowa, żeby niczego nie przegapić. A może spotka mnie jeszcze inna niespodzianka? Wrzesień jest ważnym miesiącem w moim życiu.
Właśnie we wrześniu 1986 roku zostałam mamą, przeżyłam ogromną rewolucję i zwyciężyłam. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że zwyciężyłam! Jestem spełnioną, szczęśliwą kobietą, matką, babcią i żoną. Choć nie myślcie, że jako żona nie popadam w konflikty z mężem :) Małżeńska sielanka nie jest stanem naturalnym, a konflikt jest jak najbardziej potrzebny. Spieramy się, bo jesteśmy dwiema osobowościami i każde z nas ma prawo do własnego zdania i przekonań.
We wrześniu 1987 roku również nastąpił w moim życiu przełom, rozpoczęłam naukę na wydziale zaocznym ZSZ im. Stanisława Staszica.
Cały rok czekałam na moment, w którym znowu zasiądę w szkolnej ławce. Już pod koniec sierpnia zaczęłam odwiedzać sekretariat szkoły, żeby dopełnić wszelkich formalności. A wydział zaoczny w tamtym czasie przysługiwał tylko i wyłącznie ... osobom PRACUJĄCYM! Należało więc załatwić zaświadczenie o zatrudnieniu. Bez tego drzwi szkoły były zamknięte :)
Z niecierpliwością oczekiwałam rozpoczęcia roku szkolnego, a kiedy nastąpił, okazał się jednym, wielkim rozczarowaniem. Poszłam do szkoły po wiedzę, a tam dowiedziałam się, że na zaoczny przychodzi się głównie po papier, świadectwo maturalne, które bywa przepustką do awansu. Miałam za duże oczekiwania, dlatego moje rozczarowanie było bolesne. Z całego grona pedagogicznego moje wyrazy wdzięczności należą się trzem, powtarzam: trzem osobom. I wymienię je z nazwiska, pochylając głowę i ubolewając, bo już ich nie ma wśród żywych. Pierwszą osobą była polonistka, pani Jałowiec. Przyszła tylko na chwilę, na zastępstwo, ale zawdzięczam tej pani wiele, przede wszystko samodzielność w myśleniu i ocenianiu dzieł wszelakich :) Potrafiła bez użycia bezpośrednich poleceń zachęcić do czytania prasy literackiej, oglądania programów kulturalnych czy wyjazdu do teatru. Nie wiem czy wszystkich, ale mnie na pewno. W trzeciej klasie moje rozczarowanie było tym większe, że wróciła poprzednia, beznadziejna polonistka i dobre się skończyło :(. Miałam jeszcze przyjemność poznania pana Krawcowa, nauczyciela chemii (niestety w trakcie roku szkolnego doznał zawału i ... zastępstwo nie było niestety godne) oraz uczącego mnie fizyki pana Markiewicza. To byli nauczyciele, którzy stawiali wymagania i nauczali doskonale, bez ulg z racji nauki w trybie zaocznym. Myślę, że pozostaną na zawsze w mojej pamięci. Chciałabym, żeby moja wnuczka miała również szczęście do nauczycieli, dla których zawód jest powołaniem i misją, a nie alternatywą dla nieudanej kariery w innym.
O poziomie nauki przekonałam się zdając na studia ekonomiczne. Pierwszym egzaminem był egzamin z geografii, której na wydziale zaocznym najzwyczajniej nie było. Ale... na wszystko można spojrzeć z innej strony, to niewielkie zaangażowanie nauczycieli i okrojenie do minimum programu nauczania wykształciło u mnie umiejętność samodzielnej nauki. Poszukiwania odpowiedzi na dręczące mnie pytania. I to zostało mi do dzisiaj. Kto pyta, nie błądzi. Kto szuka, ten znajduje...
Nie myślcie, że szkoła była samym złem. W trakcie nauki nawiązałam wiele nowych znajomości, a nawet przyjaźni. W klasie znalazła się pewna ilość takich jak ja młodych matek, które również zostały zmuszone do zmiany szkoły. Mieliśmy w swoim gronie również osoby znacznie od nas starsze. I znajomości zostały. Może nie wszystkie, bo ludzie wyjeżdżają, zmieniają pracę, żenią się itd. Ale wiele zostało. To nie znaczy, że spotykamy się często i pijemy wspólnie kawę. Nie, ale jak już mijamy się na ulicy, to zawsze obdarzamy się uśmiechem i ciepłym powitaniem. Przez trzy lata wspólnej nauki nie było między nami konfliktów.
Czas nauki w szkole odcisnął wiele śladów w moim życiu, więc zapewne poświęcę mu więcej niż jeden post. CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz