piątek, 10 lipca 2015

Zawsze największy problem sprawiało mi napisanie pierwszego zdania. We wszystkim. W szkolnych wypracowaniach, w pisanych artykułach, scenariuszach gier, sprawozdaniach... pierwsze zdanie było zawsze najtrudniejsze. Potem to już jakoś szło. I nic w tej kwestii się nie zmieniło. Ciągle mam problem z pierwszym zdaniem :)
Powrót do szkoły po wakacjach sprawił mi przyjemność. Siódma klasa to już było coś. Stawaliśmy się nastolatkami. Właśnie w siódmej klasie w moim życiu nastąpiły kolejne przełomy. Rozwinęły się nowe przyjaźnie i... przede wszystkim wróciłam na łono rodziny Talarków !!! 
Początek roku szkolnego to czas, kiedy zwykle wybiera się ławki i osoby, z którymi będziemy przez cały rok pracować ramię w ramię. Nie wiem od kogo wyszła inicjatywa, ale miejsce obok mnie w ławce zajęła Aneta. I tak właśnie rozpoczęła się nasza szkolna przyjaźń. Doskonale rozumiałyśmy się w każdej dziedzinie. Spędzałyśmy ze sobą czas zarówno w szkole jak i po lekcjach. Uwielbiałam odwiedzać ją w domu. Aneta mieszkała za obwodnicą, czyli w nieznanej mi dzielnicy. Często w mieszkaniu nie było jej rodziców, więc miałyśmy czas dla siebie. Słuchałyśmy muzyki, czytały poradniki i marzyły o wielkiej miłości. Czytałyśmy poradnik o tym, co powinna wiedzieć każda dziewczyna. Niektóre rozdziały pamiętam do dzisiaj. Zwłaszcza te o pielęgnowaniu urody. Schemat był za każdym razem taki sam: czytałyśmy poradę i natychmiast wprowadzały w życie :) Na przykład: aby mieć mocne, zdrowe włosy należy je płukać w wywarze ze skrzypu polnego. Oczywiście zaraz wybrałyśmy się na łąkę po skrzyp, następnie nagotowałyśmy wywaru, który śmierdział przeokropnie i płukałyśmy tym świństwem włosy. Rzeczywiście na wygląd swoich włosów nie mogłam narzekać, ale czy sprawił to skrzyp??? A tak na marginesie, ciekawe czy Aneta o tym pamięta??? Będę musiała ją o to zapytać przy najbliższej okazji. Oprócz pielęgnacji włosów poradnik zawierał porady o pielęgnacji cery ( poszła na to masa truskawek i ogórków), dobieraniu ubrań i te najważniejsze, dotyczące budzących się w nas uczuć :) Często bywało tak, że podkochiwałyśmy się w jednym chłopaku. Generalnie w tamtym okresie w ogóle nam to nie przeszkadzało. A i rywalizacja nie była za bardzo zacięta. Aneta jest teraz (mam nadzieję) szczęśliwą mężatką i matką. A i ja w pewien sposób do tego małżeństwa przyłożyłam ręki. Ale do tej historii dojdę znacznie później. 
Siódma i ósma klasa obfitowała w wydarzenia. Czasami się zastanawiam, jak to możliwe, że wydarzyło się tak dużo, w tak krótkim czasie. 
Od lewej: ja, Renata i Aneta
to chyba zdjęcie z wycieczki do Oświęcimia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz