Powinnam chyba zrezygnować z urlopów. Pomijam ten drobniutki fakt, że jak tylko zaczynam urlop to psuje się pogoda. Żaden z moich urlopowych planów nie został zrealizowany. Urlop upływa mi na chodzeniu na pogrzeby i rozwiązywaniu nie do końca swoich problemów :( Tak więc... na szczęście nie zostało mi już zbyt dużo wolnych dni. Dzisiaj zmobilizowałam się do tego, żeby pobiegać z rana. Musiałam przewietrzyć umysł. Na szczęście wróciła moja kumpela i mam znowu swój wentyl bezpieczeństwa. Mogę się zupełnie bezkarnie wygadać, bez strachu, że moje słowa wypowiedziane w emocjach zostaną gdziekolwiek powtórzone. I tym sposobem znowu brakuje mi czasu na powrót do wspomnień. Teraz dla odmiany utknęłam w technikum :) Przyjdzie jednak czas, że do nich wrócę. Przyjdzie również czas, że bardziej szczegółowo opiszę swoje obecne sprawy, które staną się już wspomnieniem. Do których będę mogła podejść z dystansem i właściwie je ocenić. Jestem już w wieku, w którym potrafię powstrzymać emocje, odłożyć ocenę zdarzeń na później. Nie działam już impulsywnie, tylko rozsądnie. Chociaż czasami rozrywa mnie od środka. Ale wtedy doskonałym lekarstwem jest bieg. Tak jak dzisiaj. Pobiegłam bez planu co do dystansu i tempa. Ba, nawet bez planu co do trasy. Prawie jak Forest Gamp. I bardzo mi to pomogło. Dodam jeszcze tylko parę ze słynniejszych cytatów z "Przeminęło z wiatrem":
Nie mogę już o tym teraz myśleć. Jeśli choć przez chwilę jeszcze będę się nad tym zastanawiać to zwariuję. Pomyślę o tym jutro.
Niepowodzenia tworzą ludzi albo ich łamią.
Jutro też będzie dzień
Mimo wszystko, życie się dzisiaj nie kończy
Niepowodzenia tworzą ludzi albo ich łamią.
Jutro też będzie dzień
Mimo wszystko, życie się dzisiaj nie kończy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz