niedziela, 1 maja 2016

Niech się święci 1 Maj :) Od paru lat jeżdżę do Srebrnej Góry na pochód pierwszomajowy. A jeszcze niedawno, jakieś trzydzieści lat temu, kombinowałam jak się wymigać z pochodu. Oj, trochę tych pochodów było. Czasami świeciło słońca, czasami padał śnieg... Zbieraliśmy się na zamkowych błoniach, żeby wysłuchać zajmującego przemówienia pierwszego sekretarza. A potem w barwnym korowodzie szliśmy na stadion. Po drodze prezentując się przed trybuną koło domu partii :) Dzisiejszy bank PKO. A na stadionie był raj!!! Kiermasze książek, smaczna wędlinka sprzedawana z samochodów marki Star, rajstopy, bielizna i wiele, wiele innych, na co dzień niedostępnych produktów. Ważne było to, żeby nie dać się wkręcić w niesienie transparentu albo szturmówki. Bo z tego sprzętu należało się rozliczyć. Ogólnie panował radosny nastrój. Kwitł sojusz robotniczo-chłopski, Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej. Naród był z partią, partia z narodem... Wszystko na pokaz, na siłę. A dzisiaj... z wielką ochotą, całkowicie dobrowolnie, bierzemy udział w srebrnogórskiej majówce. Nie wiem dlaczego, ale w pamięci utkwił mi jeden 1 maja. Już w technikum. Z racji tego, że posiadaliśmy drużynę harcerską, uczestniczyliśmy w pochodzie w mundurach. Pogoda nam nie sprzyjała, było okropnie zimno. Od czasu do czasu prószył śnieg. A przemówienie nie miało końca. Tak więc, cichcem, po kolei łamaliśmy szyk i uciekali w zaułki zamku. W pewnym momencie zrobił się tam okropny tłok. Wszyscy przepychali się jak najbliżej środka, bo w tak zwanej kupie było nam cieplej. Siedzieliśmy tam dość długo. Na tyle długo, że nikt nie usłyszał, że skończyło się przemówienie i należy uformować pochód. W pewnej chwili do naszego zacisznego kąta wpadł zadyszany wychowawca i rozgonił towarzystwo. Był to rok 1985. Nie pamiętam zakończenia pochodu ani kiermaszów na stadionie. Widocznie nic ciekawego się tam nie wydarzyło :)
Być może to ideologiczne święto nie miało sensu, ale nieodmiennie jest związane z moją młodością. I wracam do tych pochodów z rozrzewnieniem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz