czwartek, 21 maja 2015

Wybory prezydenckie wzbudzają tyle emocji, że zaczynam się obawiać o długoletnie przyjaźnie. Najwięcej dyskusji odbywa się na gruncie: mieszkańcy kraju i emigracja. Ci z emigracji (nawet długoletniej) najlepiej wiedzą jak jest w kraju. Ba... jak wygra PIS to na pewno się poprawi :) Cóż, pamięć ludzka jest jednak krótka. Bardzo szybko ludzie zapomnieli o pani Blidzie, o doktorze G, przez którego ponoć nikt już życia miał nie stracić, o wielu niesłusznie posądzonych, których nikt nigdy nie przeprosił...
Większość znajomych z emigracji pisze:"chory kraj", nigdy nie wrócę itp. Skoro nie zamierzacie wracać, to przepraszam, ale po co wtrącacie się w krajową politykę??? Chcecie nam zafundować państwo wyznaniowe i policyjne, i śmiać się po swoich kątach???
Całe szczęście, że wszystko skończy się w niedzielę i bez względu na wynik... wrócimy to zdjęć piesków, kotków i super żarcia na facebooku :) Więc po co te chore emocje??? Smrodek i niesmak pozostanie niestety dłużej niż wyborcze plakaty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz