wtorek, 21 kwietnia 2015

Nie lubię wczesnego wstawania. Ale tylko tego momentu, kiedy dzwoni budzik i trzeba zmusić się do wygramolenia z łóżka. Bo jak już ten najprzykrzejszy moment mam za sobą, kiedy wychodzę z domu i wita mnie wschód słońca, śpiew ptaków, odgłosy budzącego się miasta... Wtedy jest cudownie.
Nieodmiennie, każdy pogodny poranek kojarzy mi się z chwilami, kiedy stęskniona przyjeżdżałam o świcie do Ząbkowic na wakacje. Wysiadałam na dworcu kolejowym tuż przed piątą rano. Zatrzymywałam się na schodach i całą piersią wdychałam letnie powietrze. Potem, powoli szłam w kierunku domu, nieśpiesznie obserwując budzące się miasto. Starałam się dostrzec zmiany. Za każdym razem, przy cmentarzu żołnierzy radzieckich podnosiłam rękę, aby zrobić znak krzyża... i za każdym razem zamieniałam go na niby drapanie w czoło :) Bo pomnik wieńczyła ogromna czerwona gwiazda. Co prawda parę lat temu władze miasta nawróciły czerwonoarmistów na prawosławie, zamieniając gwiazdę na krzyż. Chociaż nie sądzę, żeby to zmienianie historii było potrzebne. Po ulicach jeździły śmieciarki i polewaczki, spłukując wczorajszy kurz strumieniami wody. To tej tworzyło specyficzny, poranny, letni zapach. W końcu dochodziłam do ulicy Grunwaldzkiej, gdzie zapach świeżego pieczywa, drożdżówek i solanek rozchodzący się z piekarni Ćwieląga przypominał mi, jaka jestem głodna. W końcu docierałam do domu. Krótkie przywitanie i... babcia nalegała, żebym położyła się spać. Kładłam się do łóżka i czekałam na bicie kościelnych dzwonów. Dopiero potem zapadałam w sen. Dźwięk dzwonów był potwierdzeniem tego, że znowu jestem u siebie...
Kiedy dzisiejszego poranka, w blasku słońca, szłam alejką starego cmentarza prowadząc wnuczkę do przedszkola, powróciło do mnie właśnie to wspomnienie. Wspomnienie powrotu i dawnych zapachów mojego miasta. Wspomnienie czasów, kiedy po mleko chodziłam do Balcerzaka, a po chleb do Ćwieląga. Kiedy świeże warzywa czy pyszne kiszone ogórki mogłam kupić u Pietkiewicza. Kiedy idąc ulicą nieustannie powtarzałam "dzień dobry", bo prawie każdy mijany człowiek był mi znany z nazwiska. Wspomnienie mojego dzieciństwa. I pomyślałam: jakie wspomnienia będzie miała Natalka? Może zapamięta właśnie dzisiejszy poranek?

Dworzec kolejowy dawniej i dziś








Dzisiejszy, cudowny poranek
Park w Ząbkowicach Śląskich



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz