sobota, 25 kwietnia 2015

Samotny, sobotni poranek. Mąż w trasie, dzieci w pracy... idealny czas, żeby coś napisać. Wczorajszy dzień spędziłam bez telewizji, radia, internetu. Dlatego, dopiero dzisiaj dotarła do mnie informacja o śmierci Profesora Władysława Bartoszewskiego :( Poczułam smutek.Wraz ze śmiercią tego Wielkiego Człowieka skończyła się pewna epoka. Taki sam smutek czułam w dniu śmierci Papieża Jana Pawła II. Z tą różnicą, że na śmierć Papieża byłam przygotowana, natomiast Władysław Bartoszewski odszedł nagle... powiedziałabym, że w biegu. Może dobrze, że ominęła go długa agonia, że do samego końca był sprawny fizycznie i przede wszystkim umysłowo. Do końca na służbie...
Żegnaj Profesorze... pozostaniesz moim autorytetem, moim guru, moim idolem!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz