Pisanie to jednak ciężki kawałek chleba. Gdybym miała się z tego utrzymywać to mój żywot byłby raczej skromny i krótki. Czasami mam czas i za nic nie mogę złapać tej niteczki, żeby zacząć snuć opowieść. Innym razem nitki snują się obficie, a ja nie mam możliwości napisania tego wszystkiego. Albo zaplanuję sobie dzień przy klawiaturze i wtedy zaczyna się: odwiedziny, telefony, nieplanowane zajęcia... wszystko. Nawet pogoda kpi sobie z prognoz. Dzisiejsze słońce i przyjemna wiosenna temperatura zachęcają do prac w ogródku. Przyszłam na chwilkę zrobić kawę gościom i zaraz wracam do ogródeczka. Ciąg dalszy muszę odłożyć na później :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz