sobota, 28 lutego 2015

Tułacze życie małolata :(

Dorosłym wydaje się, że dzieci nie mają prawa wyrażania zdania w niektórych sprawach. Dziecko jest małe, więc łatwo się przystosuje, łatwo zapomina i w ogóle traktowane bywa jak... mały przygłup, bez własnych uczuć. Im częściej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że właśnie tak zostałam potraktowana przez rodziców. Po pierwsze całkowita izolacja od biologicznego ojca i jego rodziny. Nie wiem, czy mój ojciec zabiegał o kontakty, wiem natomiast, że byłam ciągle straszona wizją porwania. Klasyczna karta przetargowa rozstających się rodziców. Po drugie przeniesienie mnie na siłę w zupełnie obce i nieżyczliwe mi środowisko, czyli rodzinę ojczyma. Minęło czterdzieści lat od tej chwili, a ja ciągle te straszne dla mnie dni mam świeżo w pamięci.

Pewnego dnia rodzina postanowiła się wyprowadzić, rozpocząć nowe życie... Nie mam pojęcia, dlaczego mama zgodziła się porzucić swoje dotychczasowe życie, rodzinę, znajomych, przyjaciół i pojechać tam, gdzie była zupełnie sama, bez żadnego wsparcia. Jej mąż nie był wzorem cnót, nie miała łatwego życia, a pomimo to pojechała, zabierając mnie ze sobą. Zamieszkaliśmy w domu rodziców ojczyma... dla mnie było to okropne miejsce i niestety okropni ludzie. Na każdym kroku odczuwałam, że nie jestem u siebie. Pomimo tego, że dom był dość duży, zamieszkaliśmy w trójkę w malutkim pokoiku, z widokiem na cmentarz. Dom sprawiał wrażenie jeszcze niedokończonego, a już zniszczonego. Pokoje były wynajmowane robotnikom, wspólna łazienka z kilkoma obcymi mężczyznami, ograniczony dostęp do ciepłej wody... Ja w ogóle nie pamiętam sposobu mycia np głowy. Natomiast pomieszczenia zajmowane przez teściów mamy sprawiały przygnębiające wrażenie. Wszystko ciężkie, ciemne, przysadziste. Dywany i fotele przykryte folią. Jakby szykowali się do zbrodni :) Czułam się tam bardzo nie na miejscu, dlatego zrobiłam sobie swój mały kącik za szafą i tam spędzałam czas, w świecie własnej wyobraźni...

Mama pracowała w fabryce. Pamiętam jak ubierała mnie przez sen i ciągnęła na przystanek, żeby zawieźć do przyzakładowego przedszkola. Z przedszkola pozostało mi w pamięci tylko jedno wspomnienie: przebierałam się w szatni i natychmiast kładłam spać na dywanie. Nic więcej. A była to już zerówka, tuż przed pójściem do szkoły. Czas spędzałam w kąciku za szafą, bądź spacerując po cmentarzu. Bardzo lubiłam ten cmentarz. Był taki inny, zabytkowy, pełen wysokich, rodzinnych grobowców. Pełen różnych rzeźb... wysokich drzew, starych nagrobków. Może to dziwne, ale do dzisiaj uwielbiam spacery po cmentarzach, znajduję tam spokój.
Cierpiałam na brak towarzystwa. Nie wiem jakim sposobem poznałam dziewczynkę mieszkającą po sąsiedzku. Było to jedyne znane mi dziecko w okolicy. Nie mam pojęcia z czyjej inicjatywy, zaczęłam odwiedzać ją w jej domu. Do "swojego" nie mogłam jej zaprosić. I chyba nawet nie chciałam, bo nie miałam czym się pochwalić. Dziewczynka miała na imię Magda... jej dom wyglądał zupełnie inaczej, miała wokół siebie dużo życzliwych ludzi, poza rodzicami i dziadkami zajmowała się nią niania. Autentycznie mieli w domu służbę... Jej tato był chyba adwokatem, nie pamiętam. Pamiętam za to jakie miała fantastyczne zabawki, własny pokój i dwa prześliczne owczarki niemieckie...

Jedna Magda nie była w stanie zaspokoić moich towarzyskich potrzeb. Nie pamiętam okoliczności w jakich to się odbyło, ale okazało się, że ojczym ma kuzyna z dziećmi. Zostałam do nich zawieziona i przedstawiona. Rety... jakie to było cudowne miejsce! Po swoim kąciku za szafą i samotnych spacerach po cmentarzu znalazłam się w osiedlu robotniczym, z podwórkiem pełnym dzieci w różnym wieku. I co ciekawe, bez względu na wiek  bawiących się razem. Darek był starszy ode mnie o dwa lata, Renia o cztery. Natychmiast zostałam przyjęta do paczki. Traktowali mnie jak siostrę i to było właśnie to, o czym marzyłam... moje przyszywane rodzeństwo. Spędzałam u nich prawie każdą wolną chwilę. Wymyślaliśmy przeróżne zabawy, gry, wycieczki. Uczyli jazdy na łyżwach, wrotkach, rowerze... Kiedy zostawałam u nich na noc, chciałam, żeby czas się zatrzymał i żebym nie musiała wracać do kącika za szafą...

CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz